Na przełomie lat ’80 i ’90, w całej Polsce, na masową skalę zaczęły powstawać markety. Nie tylko w największych ale też mniejszych miastach. Sklepy sieciowe pojawiły się we wszystkich okolicznych miastach. Międzyrzeczu, Szamotułach, Nowym Tomyślu, ale też mniejszych jak Drezdenko, Wronki, Pniewy czy Strzelce Krajeńskie. Co się więc stało, że te inwestycje ominęły Międzychód? Dlaczego u nas pojawiły się tylko mniejsze i mniej popularne sieci handlowe?
„Zakaz” budowy marketów
Ówczesna Rada Miejska potraktowała duże sklepy jako problem. Problem dla lokalnego, miejscowego handlu. A trzeba pamiętać, że sklepów było w Międzychodzie nadzwyczajnie dużo. Praktycznie w każdym budynku, w starej części miasta. W czasach PRL-u, przyjeżdżali do nas na zakupy klienci z okolicznych miast. W Międzychodzie zawsze można było coś kupić. Nawet kiedy w całym kraju półki świeciły pustkami. O zaopatrzenie dbali prywatni handlowcy. Zamiast zapraszać duże markety, Rada zdecydowała się wyznaczyć w mieście działki pod tzw. butiki. Praktycznie, gdzie tylko się dało.
Czy ta decyzja była trafna? W tamtych czasach wydawało się, że tak. Miał się rozwijać lokalny handel, miejscowi handlowcy mieli się bogacić i zasilać podatkami gminny budżet. Rada chciała dobrze. I nawet rzeczywiście nasz prywatny handel wytrzymał znacznie dłużej niż np. ten w Drezdenku czy Międzyrzeczu.
Rada oczywiście nie zakazała budowania w gminie dużych sklepów. Nie miała prawnie takiej możliwości. Ale… nie wytyczyła na obszarze gminy terenów, na których można by było zbudować duże obiekty handlowe. Czyli chętni się pojawiali, ale odchodzili z kwitkiem. Plan Zagospodarowania Przestrzennego nie przewidywał budowy marketów.
Mimo to, sklepy znanych sieci weszły do miasta. W jaki sposób? Wynajęły, albo kupiły lokale już istniejące. Na przykład po Gminnej Spółdzielni, Spółdzielni Mieszkaniowej albo PSS Społem. Takich lokali było jednak niewiele, a ich powierzchnia bardzo mała, jak na potrzeby supermarketów. Pojawiły się też sklepy sieci Dino. Mogło się to stać, ponieważ ich powierzchnia nie zalicza się do wielkopowierzchniowych. A takie mogą powstawać niemal bez ograniczeń.
Starania o lokalizację
Zaczęto więc myśleć o wyznaczeniu terenów pod tak zwany handel wielkopowierzchniowy. Ale pojawiły się kolejne komplikacje. Tym razem na przeszkodzie stanął Sierakowski Park Krajobrazowy. Sejmik Wielkopolski wyznaczył Obszaru Chronionego Krajobrazu, który zasięgiem objął Międzychód. Co to w praktyce oznacza? Że dużych obiektów handlowych może u nas funkcjonować mniej niż w miastach sąsiednich. Inaczej mówiąc, strefa wprowadza ograniczenia.
Pierwszym dużym sklepem, powstałym w zupełnie nowym budynku, który przekroczył „magiczne” 1000 m2 powierzchni było Intermarche. Nabywca był zainteresowanym zakupem gruntu od szpitala, pod warunkiem, że będzie tam mógł zbudować sklep tej sieci. Dostał więc zgodę.
Udało się też wyznaczyć kilka takich terenów. Jeden z nich zakupił inwestor, który zamierzał tam zorganizować niewielki Park Handlowy. Wszyscy mieszkańcy dobrze znają to miejsce – jest to „trzecia” Biedronka i straszące obok niej niedokończone lokale handlowe. Inwestor ostatecznie zrezygnował z projektu i nieruchomość odsprzedał. Nowy właściciel ma plany na dokończenie inwestycji, ale póki co ich nie zdradza.
Drugi teren handlowy znajduje się przy ul. Ratajczaka, naprzeciw firmy Pascal Prefabrykaty. Dopiero w tym roku został on w Planie Ogólnym wpisany jako strefa handlowa, dla sklepów wielkopowierzchniowych. Przekraczających 2000 m2 powierzchni. Czeka na inwestora.
Trzeci teren znajduje się przy Wałach Jana Kazimierza, na tyłach ulicy Siennej. Czyli generalnie jest to obszar możliwy do zabudowy, ale zalewany niekiedy przez Wartę, przy wysokim poziomie wód. Ale potrafi się też tam gromadzić woda opadowa, jeśli przydarzy się deszczowy okres. Największym jednak problemem są nieuregulowane kwestie własności. Porządkowanie kwestii własnościowych może trwać nawet kilkanaście lat. A więc żaden potencjalny inwestor w taki teren nie zainwestuje. Nawet choćby bardzo chciał.
Wreszcie czwarty teren – na Dzięcielinie, należący do Spółdzielni Mieszkaniowej. Przeznaczony dość już dawno temu pod bloki – osiedle domów wielorodzinnych. Przy nieistniejącym wciąż osiedlu, w roku 2017 dopuszczono możliwość zabudowy handlowo-usługowej.
Wchodzi Lidl
Lidl chciał budować w Międzychodzie swój sklep dokładnie w tym samym czasie, kiedy rozwijał swoją sieć w całej Polsce. Problemem był brak miejsca przeznaczonego pod tak duże markety. Przez wiele lat, Lidl kilkakrotnie sygnalizował chęć zainwestowania u nas. Te sygnały albo odbijały się jak o ścianę, albo władze proponowały warunki nie do przyjęcia. Chodziło oczywiście o lokalizację. Sytuacja wydawała się bez wyjścia, więc Lidl zrezygnował ze starań.
Niemal natychmiast po wygraniu wyborów Burmistrz Sobkowski podjął negocjacje z Lidlem na temat wymogów jakie musi spełniać teren pod budowę marketu. Okazało się, że najbardziej oczekiwana lokalizacja to teren Spółdzielni Mieszkaniowej na Dzięcielinie. Burmistrz Sobkowski podjął więc rozmowy z prezesem Spółdzielni Bogdanem Młyńczakiem, na temat odsprzedania działki pod budowę marketu.
Po długich miesiącach uzgodnień, wszystkim stronom udało się dojść do porozumienia. Spółdzielnia Mieszkaniowa sprzeda działkę inwestorowi, który zajmie się budową. Jest już zawarta umowa warunkowa. Kiedy tylko deweloper otrzyma pozwolenie na budowę, umowa nabierze pełnej mocy. Jest to normalna procedura. Lidl jako firma nie buduje swoich lokali samodzielnie. Robią to deweloperzy.
Powstanie więc market o powierzchni 2000 m2. A więc prawie dwa razy większy od marketów w Międzyrzeczu, Skwierzynie czy Wronkach. Ale to nie wszystko. Działka jest na tyle duża, że obok marketu mają też powstać inne sklepy. Lokalami będzie zarządzał ten sam deweloper, który zbuduje Lidla. I to on zaprasza już potencjalnych chętnych najemców do współpracy. Mało tego, właściciel niedokończonych lokali za Biedronką również jest zainteresowany dokończeniem inwestycji.
W ten sposób szykuje się w Międzychodzie Park Handlowy, na miarę tych, które powstały już w kilku innych, nieco bardziej oddalonych miastach. Otwarcie planowane jest na drugą połowę 2028 roku. Czyli za około 18 miesięcy. Zbiegnie się więc z obchodami 650 lecia miasta. Prace budowlane zaczną się więc w przyszłym roku. Oprócz czasu potrzebnego na budowę, potrzeba kilku miesięcy na zmianę Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego. Dla tego obszaru.
Jakie są szanse na realizację tej inwestycji? Z wielkich zapowiedzi kilka lat temu nic nie wyszło. Tym razem różnica jest jednak ogromna. Całe przedsięwzięcie jest od wielu miesięcy osobiście koordynowane przez Burmistrza Sobkowskiego. W stałym kontakcie z inwestorami, którzy regularnie odwiedzają Międzychód. Inwestorzy nie są pozostawieni sami sobie i formuła współpracy bardzo im odpowiada.
Lidl oraz inne markety są bardzo pożądane przez mieszkańców. Wielu korzysta z nich podczas wizyt w innych miastach. Zdarza się, że niektórzy specjalnie wyjeżdżają do Międzyrzecza, Drezdenka, Wronek czy Pniew na większe zakupy. Z drugiej strony, pojawienie się Parku Handlowego może wpłynąć negatywnie na lokalny, miejscowy handel. Jednak jeszcze za wcześnie, by o takim wpływie mówić.














