Od kilku miesięcy, mieszkańcy zgłaszają problem z bardzo często spadającymi konarami drzew w parku Skrzypczaka. Szczególnie po burzach i silnych wiatrach. Burmistrz Sobkowski zlecił w związku z tym badania dendrologiczne (między innymi tomografię struktury). Wynik badań i oględzin, niestety potwierdził, że niektóre drzewa są zupełnie martwe. Inne tylko częściowo, ale nie ma szans, by wróciły do zdrowia. Wkrótce po prostu uschną.
Głównym winowajcą jest jemioła, która rozpanoszyła się w koronach. Jemioła zabiera drzewom wodę oraz składniki odżywcze. Jest groźnym dla drzew pasożytem, który przyczynia się do ich śmierci. Zły stan drzew jest wynikiem długoletnich zaniedbań. Jemiołę można było zawczasu usunąć, zanim się rozpleniła. Wbrew powszechnej opinii nie jest ona pod ochroną. Niestety na takie działania jest już za późno. Choć drzewa wyglądają okazale, są już niestety chore. Drewno jest kruche i łamliwe. Wycięcie “gniazd” jemioły, tym drzewom już nie pomoże.
Z wielkim żalem przyjdzie więc pożegnać aż 21 drzew z placu, na którym znajduje się muszla koncertowa. Część z nich to bardzo leciwe już topole. Część to klony srebrzyste, których będzie bardziej szkoda, bo nie są jeszcze stare. Wycinka ma też cel “sanitarny”. Razem z drzewami zniknie jemioła. Nie rozprzestrzeni się więc na inne, sąsiednie drzewa, których jest w okolicy sporo. Szczególnie przy promenadzie. Oczywiście na pierwszym miejscu jest bezpieczeństwo przechodniów, którzy mogliby zostać uderzeni spadającą gałęzią, a co gorsza konarem.
O zagospodarowaniu placu, o odtworzeniu na nim zieleni, będzie debatowała Rada Miejska już w tym miesiącu. Jest duża szansa, że jeszcze w tym roku, teren stanie się znów atrakcyjny dla mieszkańców.
Urząd Miasta i Gminy prosi o zachowanie ostrożności w okolicy prowadzonych prac. Oraz o nieparkowanie pojazdów w bezpośrednim sąsiedztwie parku.



