Powstało Stowarzyszenie „Międzychodzka Inicjatywa Społeczna Dla Zdrowia”, które obrało sobie za cel utworzenie uzdrowiska. Nie jest to jednak powrót do koncepcji sprzed kilku lat. Zupełnie nowa inicjatywa.
Opiera się ona jednak na opracowaniach i badaniach wykonanych ponad 10 lat temu.
Stowarzyszenie tworzą: Wojciech Mamet (przewodniczący), Sławomir Nawrot (zastępca), Artur Śliwa, Rafał Kierzynka, Piotr Minge, Roman Musiał, Jędrzej Schubert, Jacek Kaczmarek i Tomasz Tomala (członkowie).
Koncepcja polega na zagospodarowaniu na ten cel okolic Mierzyna. Być może dawnego, zrujnowanego ośrodka „Justynka”. Uzdrowiskiem zostałaby tylko niewielka część gminy, czyli obszar, na którym znalazłby się zakład przyrodoleczniczy. A więc nie cała gmina. W tym miejscu nie będzie można prowadzić działalności przemysłowej. W praktyce, niczego to nie zmieni, bo okolice Mierzyna są już objęte ochroną Natura 2000, gdzie nie można rozwijać przemysłu.
Pomysł został przedstawiony przez inicjatorów na ostatniej sesji Rady Miejskiej.
Link do transmisji: https://www.youtube.com/watch?v=URpGEe6_lzg
Co jest potrzebne?
Aby Rada Ministrów mogła nadać status uzdrowiska, potrzebny jest klimat odpowiedniej jakości, a także naturalne surowce lecznicze, jak źródła geotermalne czy borowiny. Powietrze musi być badane przez dwa lata. Musi też zostać wykonany głęboki odwiert, by sprawdzić, czy da się uzdrowisko ogrzewać wodą termalną. Muszą być też poszukiwane pokłady borowin, które da się wydobywać i użyć w lecznictwie.
Co ma być leczone?
Poza borowinami, które leczą choroby reumatyczne, stawów, kobiece i skórne; solankami chlorkowo-sodowymi z zawartością jodu, które u nas występują, leczy się choroby kardiologiczne, układu oddechowego, itp. Możliwe, że uda się wydobyć także wody siarczkowe, czyli takie, jakie występują w „Laufpompie”. Leczą one reumatyzm, choroby skóry, kobiece, cukrzycę i zaburzenia metaboliczne. Badania zostały wykonane w 2014 roku.
Ile to ma kosztować?
Według Stowarzyszenia, gmina miałaby wziąć na siebie koszty badań i „papierologii” związanej z wnioskiem o utworzenie uzdrowiska. Czyli 200-230 tysięcy złotych. Koszty odwiertu geotermalnego weźmie na siebie osoba prywatna. Z kolei w samo uzdrowisko czyli w obiekt przyrodoleczniczy miałby zainwestować prywatny inwestor. A więc miasto (gmina) nie byłoby inwestorem. Zainteresowanie potencjalnych inwestorów będzie możliwe po uzyskaniu statusu uzdrowiska.
Jak to wpłynie na mieszkańców?
Trudno oszacować jak wiele kuracjuszy miałoby do Mierzyna przyjeżdżać. Przeciętny zakład przyrodoleczniczy obsługuje jednorazowo 300-400 osób. Oczywiście przez cały rok. Taka liczba gości nie wpłynie na życie prawie dwudziestotysięcznej gminy. Nie pojawią się nagle korki na ulicach i kolejki w sklepach. Można się też spodziewać, że prywatni usługodawcy i handlowcy podążą „za klientem” i zaoferują swoją ofertę w sąsiedztwie uzdrowiska.
Co z tego ma mieć gmina?
Dochody z uzdrowisk nie są oszałamiające. Na pewno nie da się na tym oprzeć budżetu gminy. Z lecznictwa żyją tylko najbardziej znane uzdrowiska. Te, które leżą w atrakcyjnej okolicy – w górach lub nad morzem. Jednak status uzdrowiska zwiększa atrakcyjność turystyczną miasta. Ma siłę przyciągania – zachęca do odwiedzenia. Czy goście polubią Międzychód i będą chcieli wracać, to już zupełnie inny temat.
Stanowisko Burmistrza Sobkowskiego
Gminne pieniądze na koszty związane z badaniami, będą mogły zostać wydane po przeprowadzeniu konsultacji społecznych. Gmina poprze projekt Stowarzyszenia i zaangażuje się w tworzenie warunków (zmiana planów miejscowych, badania etc.), jeśli uzyska on szeroką akceptację mieszkańców.
Gmina nie ma planów budowy obiektu uzdrowiska. Powinna być to inwestycja inwestora prywatnego. W Polsce funkcjonują obecnie wyłącznie uzdrowiska (zakłady przyrodolecznicze) prywatne. Gmina, choćby nawet chciała, nie może prowadzić działalności leczniczej.
