Każdy może podzielić się jedzeniem, każdy może się poczęstować.
Przy ulicy Chramca (na wylocie Słowackiego) stanęła jadłodzielnia. Przy ogrodzeniu terenu OPS. Jest to niewielki, brązowy budynek, w którym znajduje się regał oraz przeszklona lodówka. Nie było dotąd w mieście miejsca, do dzielenia się nadmiarową ilością jedzenia. Niestety, “statystyczny” Polak, wyrzuca każdego roku aż 126 kilogramów żywności! Jednocześnie prawie siedem procent społeczeństwa brakuje jedzenia. Dlatego lepiej się podzielić niż wyrzucić!
Z jadłodzielni może skorzystać każdy. Anonimowo. Budynek jest otwarty.
Co można przynosić i co z przydatnością do spożycia…
Podstawowe zasady, by się nawzajem nie potruć.
Jedzenie nie musi być świeże, ale musi się nadawać do spożycia. Wszelkie wyroby własne, takie jak zupy, sałatki, ciasta, bigosy itd. powinny być szczelnie zapakowane. Może to być np. zakręcony słoik, pudełko jednorazowe, torba foliowa itp. Dobrze, jeśli opakowanie będzie prześwitujące, by było widać zawartość. Wówczas nie będzie konieczności otwierania opakowania przez osoby odbierające. Dlatego, że każde takie otwarcie będzie wpływało na jakość produktu.
Koniecznie trzeba umieścić w opakowaniu kartkę lub napisać na opakowaniu, do kiedy taką potrawę można spożyć. Jeśli trudno to określić, to datę produkcji (sporządzenia). Czyli np. “sałatka warzywna, wykonana 2025-11-07”. Osoba, która będzie chciała z sałatki skorzystać, sama oceni, czy wciąż nadaje się ona do zjedzenia.
W jadłodzielni można też zostawiać produkty mięsne i rybne. Pod warunkiem, że NIE surowe. Czyli np. NIE kiełbasę białą surową. Trzeba ją wcześniej przynajmniej sparzyć. Wędzonki wystarczy owinąć folią. Wyroby rybne i mięsne, takie jak śledź w śmietanie czy kotlety mielone trzeba umieścić w pojemnikach (np. w słoiku).
Takie produkty, powinny trafiać do lodówki.
Podobnie powinno się zapakować i oznaczyć pieczywo. Opisu nie wymagają jedynie warzywa i owoce, ale je również dobrze byłoby zapakować. Głównie po to, by nie rozsiewały zapachów. Zwłaszcza, kiedy (nieodebrane) już się nadpsują.
Dużo prościej rzecz się ma z produktami oryginalnie zapakowanymi. Czyli kasza, ryż, makaron, cukier, mąka, konserwy (puszki, słoiki), mleko, jogurt, ser… i co tam tylko kto ma na zbyciu. O przydatności do spożycia decyduje data „należy spożyć do”. Czyli końcowy termin, w którym produkt nadaje się (według producenta) do spożycia. Nie należy się sugerować datą opisaną jako „najlepiej spożyć przed”. Ten termin oznacza, że produkt nie już taki, jakim chciałby go sprzedawać producent, ale wciąż nadaje się do spożycia.
Produkty suche, pieczywo, konserwy, warzywa, owoce powinny trafiać na regał.
Trzeba też zwrócić uwagę, by opakowania były szczelne (nieuszkodzone). Chodzi o porządek w jadłodzielni – aby zawartość się nie rozsypywała. Sypkie produkty spożywcze wabią też owady i gryzonie, czego lepiej uniknąć.
Czego nie przynosić?
Jest kilka artykułów szczególnie wrażliwych i ryzykownych pod kątem zatruć. A więc nie powinno się zostawiać surowego mięsa i wyrobów z surowego mięsa, jak np. tatar. Ale kiełbasa jak najbardziej TAK (może być)! Podobnie, jak surowych ryb, ale mogą być zostawiane suszone i wędzone. Ryzykowne są też produkty wykonane z surowych jaj czyli np. kogel-mogel. Ale surowe jajka czy majonez TAK (mogą być). W jadłodzielni nie ma zamrażarki, dlatego nie da się w niej zostawić mrożonek. Trzeba też uważać, aby nie przynosić produktów mrożonych, które zostały już rozmrożone.
W jadłodzielni nie dzielimy się też alkoholem!
Całkowity koszt to 35 800 zł, z czego Gmina Międzychód przeznaczyła 10 800 zł, a 25 000 zł stanowi dotacja z budżetu Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu, w ramach konkursu „Wielkopolskie Jadłodzielnie”.







